Pozdrowienia z gór

* Minął kolejny jesienny miesiąc, a w klubie górskim jak flauta na morzu! Nie widzimy się, ale nie musimy milczeć tak długo! Podzielcie się proszę, czy gdzieś byliście w górach? Odezwał się Leszek i trochę opowiedział o swoim wyjeździe w Sudety,  zamieniłem dwa zdania z Olą…

*Ja ostatnim razem obiecałem, że oczywiście ciąg dalszy nastąpi, więc przez ostatni miesiąc byłem na „zakończenie sezonu” na jednodniowym wypadzie w Góry Opawskie w złotych , jesiennych barwach – bajecznie pięknie!…

Pod koniec października byłem przez tydzień w Kotlinie Kłodzkiej. Po wypadku to pierwsza wycieczka kilkudniowa, na której mogłem sprawdzić jak będzie działać wracająca do normy noga, tak dzień po dniu…

Siedem dni i siedem różnych pasm górskich, czyli kolejno Góry Sowie i Bystrzyckie, Góry Bardzkie i Orlickie, Góry Wałbrzyskie i Kamienne, a na zakończenie wyjazdu Góry Kaczawskie. Łącznie 79 km i 3250 m deniwelacji. Niewiele na tydzień, ale technicznie wszystko zadziałało i było OK! Kiedy do Was piszę i wspominam te dni, to czuję jak energia przypływa, a wtedy, gdy tam byłem…! Roznosiło mnie od środka i było cudownie! Pogoda też była w porządku, choć przewaga chmur, ale jak w sercu świeci słońce, to nic więcej nie trzeba!

* Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie załączając odrobinę piękna listopadowych Gór Opawskich…

Staszek